"Tragikomedia". Giertych atakuje prokurator, bo "chce, aby prokuratura była polityczna"
Prokuratura Okręgowa w Warszawie (prokurator Małgorzata Szeroczyńska) umorzyła głośne śledztwo w sprawie tzw. dwóch wież.
Pełnomocnikiem Geralda Birgfellnera, austriackiego biznesmana, który w postępowaniu miał status pokrzywdzonego, był mec. Roman Giertych, poseł klubu Koalicji Obywatelskiej.
Giertych uderza w prokurator, która umorzyła śledztwo ws. "dwóch wież"
Po tym, jak prokuratura umorzyła sprawę, Roman Giertych zapowiedział zażalenie.
Na platformie X poseł KO, a jednocześnie adwokat, stwierdził, że "prokurator Małgorzata Szeroczyńska, która pomimo przegranej w sądzie nie dopatrzyła się dwa tygodnie temu przestępstwa w tym, jak dwóch rosłych policjantów złamało drobnej nastolatce rękę za to, że protestowała w obronie prawa do demonstracji kobiet przeciwko wyrokowi TK, dzisiaj, zgodnie z tym czego się spodziewałem po uchylaniu 80 proc. moich pytań do Jarosława Kaczyńskiego, umorzyła śledztwo w sprawie dwóch wież".
Adwokat ocenił, iż "znamienne jest też to, że prokuratura Prokuratura Okręgowa w Warszawie odsunęła od prowadzenia tej sprawy prokurator Ewę Wrzosek tylko dlatego, że PiS wykorzystało śmierć Barbary Skrzypek do oskarżeń wobec prokuratora i pełnomocników pokrzywdzonego".
"Tak zdumiewającej zmiany prokuratora tylko dlatego, że potencjalny podejrzany wykrzykuje do pełnomocnika pokrzywdzonego: »Morderco!« nie widziano w historii prokuratury. I na miejsce Wrzosek wskazano prok. Szeroczyńską. Była to bezczelna manipulacja. Nie zmienia się składu prowadzącego śledztwo z tego powodu, że tym których śledztwo dotyczy nie podoba się prokurator" – stwierdził.
Prokuratorzy bronią prok. Szeroczyńskiej
Dariusz Korneluk oświadczył w środę, że personalne atakowanie prokuratora wyłącznie z powodu podjętej przez niego decyzji jest niedopuszczalne. Jednocześnie zaapelował do osób i instytucji profesjonalnie zajmujących się stosowaniem prawa o rozwagę przy formułowaniu opinii.
Z kolei prokurator regionalna w Warszawie prok. Małgorzata Adamajtys oświadczyła w środę, że decyzję o umorzeniu śledztwa w sprawie tzw. dwóch wież wydał niezależny prokurator, a jeśli zostanie zaskarżona, oceni ją niezawisły sąd. Dodała, że "prokurator podejmuje decyzje niezależnie od oczekiwań opinii publicznej, mediów czy polityków".
Wójcik: Giertych oczekuje, żeby prokuratura była polityczna
Michał Wójcik, poseł pytany przez DoRzeczy.pl, czy prokurator, która umorzyła śledztwo w sprawie tzw. dwóch wież jest w jakikolwiek sposób związana z PiS, odpowiedział, że "żaden prokurator nie może być partyjny, dlatego że taki jest przepis ustawy o prokuraturze".
– Prokuratura ma być niezależna i prokuratorzy mają być niezależni. Prokurator nie ma legitymacji partyjnej żadnego ugrupowania – dodał.
Zdaniem Michała Wójcika "Giertych oczekuje, żeby prokuratura była polityczna i wykonywała wszystko to, czego politycy chcą".
– Jeśli jest postanowienie, które nie leży panu Giertychowi, to od razu mówi, że ktoś, kto je wydał jest politycznym prokuratorem. Przecież to jest tragikomedia, a jednocześnie jest to straszne, bo to oznacza, że mowa o jakiejś niezależności prokuratury jest po prostu wydmuszką – stwierdził.
Poseł PiS przypomniał, że umorzenie sprawy tzw. dwóch wież było już wiele lat temu.
– Następnie było rozpatrzone przez sąd, który podtrzymał to stanowisko. Obecna koalicja rządząca wznowiła to postępowanie i znowu jest umorzenie, bo nie ma znamion czynu zabronionego. Oczywiście, mieli prawo wznowić postępowanie, ale zdarzyło się coś, o czym nie zapomnimy – śmierć śp. pani Barbary Skrzypek. Nie zapomnimy tego i wrócimy do tej sprawy po powrocie do władzy – podkreślił.
Zwrócił uwagę, że "jeżeli w sprawie umorzenia tzw. dwóch wież jest uzasadnienie, które liczy 63 strony i ma być ono pokazane, to o czym my w ogóle rozmawiamy?".
– Nie było znamion czynu zabronionego, wszystkie wątki zostały umorzone. A to, że Romanowi Giertychowi się nie podoba, to znaczy, że on by chciał dokładnie odwrotnie, czyli chciałby, żeby prokuratura była polityczna – dodał.
Michał Wójcik ocenił, że "jest jakiś potężny konflikt wewnętrzny, który pokazuje coraz to są dziwniejsze wypowiedzi polityków koalicji rządowej".
– Zachowują się jak zwierz w potrzasku. Wiedzą, że zbliżają się wybory, które przegrają, wiedzą, że afera goni aferę, a patologia goni patologię – zauważył.